Kolory

Gruszkowa jesień. Wcale nie mam na myśli pory roku obfitującej w zbiory owoców. Ani pory roku związanej z Siergiejem Gruszkowem. Więc o co chodzi? O kolor farby. Tak. Szczerze pisząc gdybym usłyszała tylko tą nazwę, nie byłabym w stanie wyobrazić sobie koloru. Kolory związane z jesienią kojarzą mi się z brązami, żółciami czy czerwieniami. A ten jest bardziej radosny, aczkolwiek też ciepły. I nie wiem, czy przypomina mi gruszkę, raczej obstawiałabym brzoskwinię. Ale przecież może ja mam jakąś męską ułomność zbliżoną do daltonizmu.

Kolory widzę, rozróżniam, ale dla mnie paleta barw ma kilka podstawowych kolorów i ich pochodne to po prostu odcienie jaśniejsze bądź ciemniejsze. Koleżanka powiedziała nawet coś o „wpadaniu w róż”, a jak się ma różowy do jesieni, to jakoś nie potrafię skojarzyć. I w pokoju raczej zrobiło się wiosennie, a nie jesiennie. Ogólnie jestem zadowolona, bo zdecydowanie wolę tę porę roku, która następuje za zimą, aniżeli tę zimę poprzedzającą. I chyba kolor jest w miarę trafiony, skoro inni na niego też się zdecydowali.